O mnie

05.04.2026

Forma zbudowana w zdrowy sposób.

24.12.2022

Budowanie formy na złych nawykach (opuchnięty)

17.01.2023

Po szpitału schudłem okolo 6-7 kg.

O mnie

Moja przygoda z treningiem mentalnym zaczęła się w liceum, wtedy to ja byłem osobą, która potrzebuje wsparcia i rozwoju. Czas mijał, a lata leciały. Myślałem, że idę w dobrą stronę – rozwoju i kariery.

Po paru latach życia na „autopilocie” przyszedł moment, gdzie wylądowałem w szpitalu. Zdałem sobie sprawę, że nie podchodziłem do życia na poważnie i to właśnie ono wystawiło mi rachunek.

To właśnie był punkt zwrotny w moim życiu. Wtedy moje oczy się otworzyły i zacząłem żyć z lekkością, jakbym zrzucił z siebie 20 kilogramowy plecak.

Świat się nie zmienił, to przeszedłem transformację, a teraz pomagam zrobić to innym.

Zadbałem nie tylko o swoje ciało, ale przede wszystkim o głowę. Ogarnąłem swoje myśli, nauczyłem się je kontrolować. Zapoznałem się z emocjami, które przez bardzo długi czas odrzucałem. Zrozumiałem jak działa EGO, energia i wszechświat.

We współpracy ze mną możesz wejść na wyższy poziom i zbudować mentalność zwycięzcy, w życiu i sporcie.

Historia

Tak jak pisałem – największa przemiana nastąpiła podczas mojego 1,5 tygodniowego pobytu w szpitalu, ale trzeba wejść w to głębiej, żebyście zobaczyli o co naprawdę chodzi.

Do sylwestra 22/23 dostałem już trzy ostrzeżenia od swojego zdrowia, związanego z zapaleniem wyrostka robaczkowego. Za każdym razem był to ból nie do opisania, ale ten finalny czwarty sygnał był tym najgorszym. Wcześniej spędzałem parę godzin na SORze, dostawałem jakieś leki i przechodziło. Dodatkowo za każdym razem mówiłem sobie, że to ten moment żeby coś zmienić, wziąć się bardziej za siebie. I to wychodziło, ale tylko przez parę miesięcy, potem wracały stare nawyki. Myśli i emocje, których nie ogarniałem i chciałem w jakiś sposób się od nich odciąć. Wykorzystywałem wszelkie znane mi sposoby jak na zagubionego 23-latka przystało.

Parę dni po wspomnianym sylwestrze, nie mogłem zasnąć, poczułem palący, piekący i narastający ból w brzuchu. Na początku myślałem, że to nic takiego, jak to się mówi „przejdzie”, „rozchodzę to”. Niestety nie przeszło, ból był coraz silniejszy, pojawiły się wymioty, biegunka, osłabienie i gorączka. Mój organizm stał przed nie lada wyzwaniem. Udało mi się jakoś przekoczować noc i następnego ranka przyjechała do mnie moja kochana wtedy dziewczyna, teraz już żona <3. Pojechaliśmy na SOR, gdzie spędziliśmy dosłownie cały dzień. Czekanie, badania, znowu czekanie, leki i jeszcze więcej czekania. Tak to wyglądało, a w między czasie ja, który ledwo co trzyma się na nogach, opierając się o wszystko co jest pod ręką. Wieczorem nareszcie przyszedł ten moment i zostałem przyjęty na oddział, ale nie gastrologii tylko chirurgii.

Po rozmowie z lekarzami dotarło do mnie, że sytuacja naprawdę jest poważna, ponieważ to nie tylko zapalenie wyrostka, podniesione wskaźniki CRP i leukocytów czy potrzeba operowania. Chodziło o perforacje jelita, czyli dziury w nim. Nie wiadomo było czy będzie można wykonać nawet operacje z racji złego stanu owego jelita i potencjalnych powikłań.

Mijały dni, a ja po obejrzeniu wszystkich filmów i seriali stwierdziłem, że zacznę czytać książkę, którą miałem już przynajmniej rok. Nazywała się „Moc samokontroli” Dawida Piątkowskiego i to od tego wszystko się zaczęło. Już na jednej z pierwszych stron doznałem olśnienia i bynajmniej to nie tak, że ta wiedza była nie z tej ziemi, chodziło o moment w którym mogło to do mnie dotrzeć. Byłem tylko z jednym Panem na sali, pod kroplówką, bez jedzenia, można powiedzieć – oczyszczony. Nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. To właśnie były idealne warunki do transformacji. 

 

Przeczytany fragment brzmiał tak: „Patyk, który leży na ziemi, nie jest głupi, zły ani długi. Po prostu jest.”

 

Zrozumiałem nagle, że to jak opisujemy rzeczywistość jest o nas, a nie o tym jakie coś naprawdę jest. Wszystko co wypowiadamy przez usta jest subiektywne, przesiane przez nasze filtry i zależy od tego jakie emocje mamy w ciele.

Kluczem do wolności jest obserwacja naszych reakcji, odczuć i myśli. Żeby zmienić automatyczne reakcje, czyli nawyki trzeba je zauważyć, zaakceptować i przeprogramować. 

Przykład:

-Masz w sobie dużo bólu, żalu, strachu, nienawiści.

Spotykasz bezdomnego i opisujesz go tak: nierób, śmierdziel, nie chce mieć z nic wspólnego.

+Masz w sobie dużo radości, luzu i współczucia.

Ten sam bezdomny będzie wtedy biednym i pokrzywdzonym człowiekiem, któremu współczujesz i chcesz mu pomóc.

Osoba jest ta sama, co się zmieniło? Twoje postrzeganie, twoje myśli i emocje. To jednoznacznie pokazuje, że to my nadajemy sens wszystkiemu. Ale co nam to tak naprawdę daje?

WOLNOŚĆ. Nie przejmujesz się opinią innych, jesteś pewny siebie i masz dystans do życia. 

To właśnie wtedy poczułem, zrzuciłem z siebie maski EGO, które mnie wcześniej definiowały. Zrozumiałem, że mogę wybrać na nowo, mogę stać się kim tylko chce. I tak oto z nieśmiałego (chyba, że coś się przechyliło), niepewnego i przejmującego się opinia innych chłopaka stałem się facetem, który zna swoja wartość, odnalazł sens w życiu, kreuje swoje życie, a nie lece na autopilocie.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, która odmieniła mój światopogląd, to zaczęcie traktowania myśli jak chmur. Co mam dokładnie na myśli? Jeśli wierzysz we wszystkie swoje myśli, to możesz zwariować, ponieważ mamy ponad 60 000 myśli w ciągu dnia. Sa one automatyczne, nie jesteś w stanie tego powstrzymać, ale możesz zmienić ich postrzeganie. OD tamtego momentu traktuje je jak chmury, które widzę, ale nie interpretuje, ani nie rozwijam historyjek w głowie. Wcześniej miałem straszne natłoki myśli, które obniżały cała moją energie, bardzo się zapętlałem w schemacie myślowym, a to błędne koło. Jeśli chcemy czegoś innego to po pierwsze musimy zacząć inaczej myśleć.

„Robienie tego samo w kółko i oczekiwanie innych rezultatów to szaleństwo.”

Social Media

Kontakt

hubert_mi@op.pl

© All Rights Reserved.

"To Twój czas"

Przewijanie do góry